INSPIRACJE / Odchudzanie / 4 kwietnia 2017

Je, pije, a chodzi i nie tyje? Ukryta otyłość brzuszna

Dlaczego ludzie tyją?

Sprawców otyłości jest dwóch. Pierwszym jest tłuszcz – niby oczywista oczywistość. To właśnie on odkłada się przybierając postać wystających boczków, bryczesów i dodatkowych podbródków. Nie tylko sprawia, że wyglądamy mniej atrakcyjnie, ale również zmniejsza naszą sprawność i wydolność fizyczną. Sprawia, że czujemy się gorzej, szybciej się starzejemy, a w konsekwencji… szybciej umieramy.

Na wzrastającej fali zapadalności na otyłość, wyrósł boom na żywność typu „low-fat” – o obniżonej zawartości tłuszczu lub całkowicie go pozbawionej. Wydawać by się mogło – nadeszło wybawienie, a sprawca został ukarany. Niezupełnie. Pomimo zabiegów i kampanii antytłuszczowych problem otyłości nie zmniejszył się, a wręcz poszerza swoją skalę. Dlatego ostatnimi czasy naukowcy wzięli pod lupę drugiego oskarżonego – cukier. Złoczyńca występuje pod różnymi pseudonimami – glukoza, laktoza, syrop glukozowo-fruktozowy, dekstroza, melasa, mąka pszenna… można tak wymieniać i wymieniać.

Czy to znaczy, że mamy nie jeść cukru?

Cukier oczywiście jest nam potrzebny do życia. Stanowi główne źródło energii. Naturalnie występuje w produktach, które zjadamy w codziennej diecie, w zbożach, warzywach  i owocach, gdzie jest zestawiony w proporcji optymalnej z minerałami, witaminami i błonnikiem. Spożywany w tej postaci jest stopniowo wchłaniany do krwioobiegu, daje energię dla pracy mięśni, serca, mózgu i jest stopniowo metabolizowany. Spożywamy jednak coraz więcej cukru prostego, pochodzącego z produktów wysoko przetworzonych, pozbawionych błonnika oraz sztucznie dosładzanych. Produkty te działają jak bomby z opóźnionym zapłonem, rozsadzające organizm. Nasze komórki nie są w stanie zmetabolizować tych toksycznych wręcz ilości cukru, w wyniku czego jego nadmiary wysyłane są do wątroby i tam przekształcane do trójglicerydów, a te z kolei przybudowują się w postaci znienawidzonej tkanki tłuszczowej.

Coś tutaj nie gra… mam znajomych, którzy jedzą same fastfoody, czyli tłuszcz połączony z cukrem, a są chudzi jak patyki. Może tak to już jest, że ktoś musi być gruby, żeby ktoś mógł być chudy? Tak dla zachowania równowagi wszechświata?

Fakt. Niejednokrotnie zazdrościmy innym zgrabnej sylwetki, jednak sama masa ciała to nie wszystko. Okazuje się, że szczupła sylwetka nie zawsze musi iść w parze ze zdrowiem i kondycją fizyczną. Jeżeli wśród naszych przyjaciół znajdziemy kogoś, kto spożywa tzw. śmieciowe jedzenie, lub nie przejmuje się swoimi nawykami żywieniowymi, a mimo to nie doskwierają mu zbędne kilogramy, wcale nie musi oznaczać, że jest zdrowy. Osoba ta może być po prostu TOFI.

To znaczy… słodka jak cukiereczek?  

Nie do końca. Zjawisko TOFI pochodzi od angielskich słów „Thin Outside – Fat Inside” (szczupły na zewnątrz – gruby wewnątrz). Syndrom objawia się tym, że mimo braku nadwagi i tkanki tłuszczowej podskórnej osoba gromadzi tłuszcz wewnątrz jamy brzusznej, pomiędzy narządami wewnętrznymi i mięśniami – w gruncie rzeczy jest chora metabolicznie. Problem jest poważny, bo na pierwszy rzut oka może być praktycznie niewidoczny. Osoby te charakteryzują się prawidłowym BMI (wskaźnikiem masy ciała), mogą wyglądać zupełnie normalnie, natomiast składać się mogą w dużej mierze z tłuszczu. Wewnętrzna otyłość jest więc problemem, którego nie należy lekceważyć. Osoby z syndromem TOFI mają często podwyższone czynniki ryzyka zespołu metabolicznego, takie jak nadciśnienie tętnicze, cukrzycę typu drugiego i niewydolność układu sercowo-naczyniowego. W rezultacie mają zwiększone ryzyko zawału bądź udaru. Warto zatem choć raz w roku robić podstawowe badania takie jak poziom glukozy, morfologię, lipidogram oraz regularnie mierzyć ciśnienie tętnicze, nawet jeśli nie zmagamy się ze zbędnymi kilogramami.

Ponadto, gdy procent tkanki tłuszczowej u kobiety przekracza 30%, a u mężczyzny 20% sytuacja wymaga działania. Jak to sprawdzić? Wykonując badanie składu ciała oraz tkanki tłuszczowej brzusznej i podskórnej za pomocą metody bioimpedancji elektrycznej w gabinecie dietetycznym, gdzie oprócz samego pomiaru uzyskać można również fachową interpretację uzyskanych wyników wraz ze wskazaniami możliwych rozwiązań w celu poprawy zaburzonych parametrów.

Czy da się pozbyć otyłości ukrytej?

Pewnie! Najlepszym sposobem jest połączenie zdrowej, zbilansowanej pod kątem indywidualnych potrzeb diety i regularnej aktywności fizycznej. Zatem, jeśli ktoś pragnie schudnąć, nawet jeżeli nie jest widocznie otyły i po prostu chce się lepiej poczuć w swoim ciele, konsultacja dietetyczna jest optymalnym rozwiązaniem. Dietetyk posiada odpowiednią wiedzę i umiejętności, aby poprowadzić osobę przez proces odchudzania i odżywiania organizmu tak, aby to było przede wszystkim zdrowe i skuteczne.

 

Autorką artykułu jest Dietetyk Kliniczny Poradnii Odchudzania i Odżywiania „Przystanek Zdrowie” Edyta Berner

Treść niniejszych artykułów ma charakter wyłącznie informacyjny. Nie zastępuje konsultacji z lekarzem i nie może być podstawą do stosowania jakichkolwiek środków farmaceutycznych ani form terapii. Wszelkie decyzje w ww. kwestiach należą do lekarza prowadzącego leczenie. Portal ani osoby współpracujące nie ponoszą jakiejkolwiek odpowiedzialności wynikającej z zastosowania informacji zawartych w portalu.

Zadzwoń i umów się na wizytę!

ul. Żeligowskiego 46/15
Łódź

666 816 007 | kontakt@poradniaprzystanekzdrowie.pl


Ebook „Lato na talerzu”

WYPRÓBUJ SMAKI LATA

  • Dania na grilla i z rożna, bo w końcu w tym sezonie zjeść ich trochę można…
  • Lody, które nie tylko smakują przepysznie, ale wyglądają dobrze kalorycznie…
  • Na deser owocowa tarta, oczywiście grzechu warta! A takiej tarty nie odmawia nawet uparty…

Wpisz swój mail, aby otrzymać ebook: